Katarzyna, 42 lata, Szczecin
Trzy lata temu pojawiły się niewielkie
mięśniaki macicy, które w ostatnim czasie urosły już do rozmiarów na tyle dużych, że operacja stała się nieunikniona. Ponieważ pani Katarzyna miała możliwość poddania się zabiegowi operacyjnemu w jednym z zachodnioeuropejskich szpitali, postanowiła wykorzystać tę sytuację. Przed zabiegiem postanowiła jednak wzmocnić się sokiem
Polinesian Noni, o którego możliwościach słyszała już wiele dobrego.
I jakież było jej zdumienie, kiedy podczas badań w klinice, w której miała być operowana, powiadomiono ją, że po mięśniakach nie ma prawie śladu i wszystko wskazuje na to, że niewielkich rozmiarów pozostałości również wkrótce zanikną.
Warto nadmienić, że pani Katarzyna uniknęła operacji dzięki jedynie TRZEM opakowaniom soku.
================================================================
Ewa, lat 40, grupa krwi "A", Śrem
U pani Ewy w kwietniu 2004 roku stwierdzono bardzo złośliwą odmianę nowotworu czyli
mięśniak z rodzaju sarcoma. Zaatakowane zostały wszystkie narządy. Objętość rozrostu nowotworowego, który został usunięty z wnętrza jamy brzusznej chorej, przekroczyła ilość trudną do wyobrażenia czyli dwa ... wiadra.
Lekarz operujący zdawał sobie sprawę z tego, iż chora tkanka nie została w całości usunięta. Po "zacerowaniu" chora została wypisana ze szpitala bez jakichkolwiek pozytywnych rokowań z lekami, które miały jedynie uśmierzyć ból. "Prorokowano" miesiąc życia, maksymalnie - dwa.
Ponieważ nie było nic do stracenia, chora mogła tylko zyskać, zdecydowała się na kurację preparatem
Polinesian Noni (wiele dawek w ciągu doby).
Efekt ?
Jest połowa maja 2005. Pani Ewa czuje się znakomicie. Lekarze twierdzą, że zdrowi ludzie nie mają tak dobrych wyników badań laboratoryjnych. Na marginesie warto wspomnieć, że osoba, o której mowa, pozbyła się również dokuczliwej astmy.Orzeczenie o całkowitej niezdolności do pracy zostało cofnięte i pani Ewa wraca do dotychczas wykonywanego zawodu.