|
POLIFENOLE I BIOFLAWONOIDY
Na zawsze pozostanie tajemnicą, w jaki sposób potoczyłaby się historia witaminy C i bioflawonoidów, gdyby nie konsekwencja żony Alberta Szent-Györgyi, która zawsze podawała mu na śniadanie świeżą, zieloną paprykę.
Jednak, pomimo że Szent-Györgyi nie lubił jeść papryki, postanowił zbadać ją w swoim laboratorium i dowiedzieć się, czy jest w niej coś wyjątkowego, poza tym, że cieszyła się niezwykłą popularnością. W owym czasie kwas askorbinowy był uzyskiwany z nadnercza zwierząt, tak więc Szent-Györgyi oraz jego współpracownicy poszukiwali jego źródeł w warzywach. Podczas wnikliwych analiz zbadali również zawartość kwasu askorbinowego w zielonej papryce. Ku wielkiemu zdziwieniu, Szent-Györgyi dowiedział się, że zielona papryka wcześniej przez niego tak niedoceniana była bogatym źródłem kwasu askorbinowego, czyli powszechnie znanej witaminy C. Według wyników jego badań, miąższ zielonej papryki jest jednym z najbogatszych źródeł witaminy C zawiera 150 mg witaminy C na 100 gramów produktu. Później odkryto również, że zielona papryka zawiera dużo beta-karotenu (około 0,5 mg na 100 g).
Podczas kolejnych badań okazało się, że czysta forma witaminy C była mniej skuteczna, jeśli nie towarzyszyły jej "substancje pomocnicze". Badacze odwoływali się do pochodnych substancji flawonoidów, które istotnie zmniejszały przepuszczalność naczyń włosowatych. Te nieznane dotychczas substancje nasilały działanie witaminy C w leczeniu hemofilii. Tak więc zaistniała nowa witamina, którą nazwano witaminą P (od pierwszej litery słowa przepuszczalność tj. przepuszczalność naczyń krwionośnych).
Od tamtej pory, jest mi niezmiernie miło, kiedy nazywam te substancje "węgierskimi witaminami".
W latach 30., prof. dr Aladár Bencsáth był jednym z odkrywców witaminy P. Według jego wspomnień, w Szegedzie utworzono wyśmienity zespół badaczy oraz nawiązała się konstruktywna współpraca pomiędzy kliniką chorób wewnętrznych a oddziałem biochemii. Substancje te nie są prawdziwymi witaminami. Swoją nazwę - witamina P - zawdzięczają mojemu rodakowi, nagrodzonemu Nagrodą Nobla za wynalezienie witaminy C, przedstawionemu powyżej Albertowi Szent-Györgyi.
W zasadzie "natknął się" on na bioflawonoidy podczas badań nad witaminą C. Pewnego razu dał swojemu przyjacielowi nie oczyszczoną witaminę C, aby wyleczyć jego krwawiące dziąsła. Wkrótce krwawienie ustąpiło. Podczas nawrotu choroby, Szent-Györgyi jeszcze raz podał mu witaminę C, ale już w wersji oczyszczonej. Węgierski noblista spodziewał się znacznie silniejszego efektu, co ku jego zdziwieniu nie nastąpiło; wręcz przeciwnie, krwawienie dziąseł nie ustępowało. Zachęciło to Szent-Györgyi, by ponownie zbadać skład witaminy, którą podał swemu przyjacielowi za pierwszym razem. Stwierdził wówczas, że efekt zdrowotny był wywołany przez substancję, która powszechnie była uważana za składnik zanieczyszczający. Właśnie wtedy Szent-Györgyi nazwał ją witaminą P, ponieważ ta nieznana dotąd substancja zmniejszała przepuszczalność naczyń krwionośnych (efekt antyprzepuszczalny).
Bioflawonoidy zostały zidentyfikowane pod względem budowy chemicznej w latach 30. i od tamtej pory z sukcesem stosowane były w różnych kuracjach, zwłaszcza jako ochrona naczyń włosowych.
Do roku 1968, kiedy FDA (Amerykańska Organizacja ds. Żywności i Leków) wycofała bioflawonoidy z rynku twierdząc kategorycznie, że "w żaden sposób nie wpływają na stan zdrowia ludzi".
W efekcie lekarze przestali zalecać bioflawonoidy, co oczywiście nie powstrzymało społeczeństwa od nabywania ich w sklepach ze zdrową żywnością. Były również "przemycane" różnymi innymi drogami, na przykład jako nieodłączny element składu witaminy C.
Na początku lat 90. bioflawonoidy znowu stały się popularne.
Prof. dr hab. n. med. Valeria Szedlak-Vadocz
O sekretach witaminy C, obszerny materiał znajdziesz TUTAJ
|